MENUMENU

NOSY BE

Wyspa należąca do Madagaskaru.
Kraina lemurów i rajskich plaż.

LEFKADA

Zapraszamy na wyspę, którą śmiało można nazwać mniejszą siostrą Kefalonii.

MALTA - GOZO - COMINO

Malta - Największe muzeum pod gołym niebem.
Gozo - Kraina opuncji.
Comino - Błękitna Laguna.

Jedno z piękniejszych miast Europy Środkowej, miejsce, które zachwyci nawet najbardziej wymagających turystów, miasto, które zyskało przydomek „miasta stu wież”.

Serce Pojezierza Drawskiego, krainy puszcz i jezior. Idealna odskocznia od zgiełku codzienności.

Monumentalne zabytki, bogata historia starożyntości na wyciągnięcie ręki, miejsca, o których wuczyliśmy się w szkole. To wszystko, w jednym miejscu.

Jedna z najbardziej zielonych, greckich wysp na Morzu Egejskim.

Jak najkrócej opisać Gruzję?
- niesamowita kuchnia
- pyszne wino
- bogata kultura
- wspaniałe zabytki

SZPINDLEROWY MLYN
previous arrow
next arrow
PlayPause
ArrowArrow
Slider

SZPINDLEROWY MŁYN

Szpindlerowy Młyn znajduje się w Karkonoszach, najwyższych górach Republiki Czeskiej, na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego (Krkonošský národní park).  Miejscowość położona jest na wysokości sięgającej około 715 m.n.p.m. Kurort oddalony jest od Pragi o około 150 km. Do granicy z Polską jest dosłownie kilka kilometrów, jednak najkrótszą drogą, do chociażby Karpacza, jedzie się około 70 km, a do Szklarskiej Poręby jakieś 35 km.

Skiareál Špindlerův Mlýn jest jedynym pięciogwiazdkowym kurortem narciarskim Czech. Składa się z dwóch osobnych kompleksów narciarskich – Medvědín i Svaty Petr. Na oba kompleksy obowiązuje wspólny karnet, a pomiędzy nimi kursuje darmowy skibus (dla posiadaczy skipassów).  Poniżej zamieszczam mapę Szpindla oraz trasy skibusów z oficjalnej witryny kurortu – http://www.skiareal.cz/. Znajdziecie tam również  kamerki on-line ze stoków, informacje odnośnie warunków pogodowych i warunków na stokach. Nie wspominając już o cenach skipasów, rozkładach busów etc.

Do Szpindlerowego Młyna wybraliśmy się w styczniu, jadąc przez stolicę Czech. Z Pragi wyruszyliśmy PKSem o 8:25 by dojechać tuż przed 12:00 na miejsce. Ruszaliśmy z dworca Florenc –> https://florenc.cz/index.php?lan=en. Nie ma tam problemu z kupieniem biletów, jest specjalna kasa dla obcokrajowców 🙂 Przywitała nas piękna słoneczna pogoda, lekki mróz i śnieg po kolana. W tym jednym z najpopularniejszych zimowych, czeskich kurortów mieliśmy spędzić 6 dni, a dokładniej w hotelu Aqua Park Špindlerův Mlýn. Tak przy okazji, hotel ten to chyba najciekawsza opcja dla rodzin z dziećmi. Na każdy dzień pobytu, przypadała darmowa godzina w Aquaparku. Nie spodziejajmy się jednak takich basenów i tylu zjeżdżalni co w wakacyjnych tureckich kompleksach 😛 Nie mniej jednak, popływać można, co po całym dniu na stoku, okazuje się błogosławieństwem.

Do hotelu chcieliśmy dojść pieszo, jednak nie wiedzieliśmy, że jest to spory kawał drogi od miejsca gdzie wysiedliśmy z busa i w połowie drogi złapaliśmy taksówkę. W zasadzie to okazało się, że jest on położony praktycznie na samym końcu miasteczka. Po zakwaterowaniu i rozpakowaniu walizek, wybraliśmy się na spacer po okolicy, by się z nią zapoznać. 

Vis-à-vis hotelu, dosłownie po drugiej stronie drogi jest kompleks Medvědín, który połączony jest kolejką z malutką wioską Horní Mísečky. Sam kompleks oferuje zróżnicowane trasy począwszy od niebieskich, skończywszy na czarnej. Znajduje się tu również bardzo długa trasa wiodąca ze szczytu, przez wioskę i las na sam dół, prawie pod nasz hotel. W związku z sąsiedztwem stoków, przy samym hotelu mieliśmy kilka wypożyczalni sprzętu narciarskiego, knajpkę Bernard, czynną do późnego wieczora i kilka barów szybkiej obsługi dla narciarzy. 

Do centrum miejscowości idzie się mniej więcej 15 minut. Można iść wzdłuż ulicy, lecz niestety pobocze jest bardzo wąskie, a chodnik zaczyna się dopiero bliżej centrum, lub iść deptakiem wzdłuż rzeczki.. 

Sama miejscowość jest niewielka, mieszka tu około 1400 mieszkańców, jest kilka barów, restauracji i sklepików, w których można kupić najpotrzebniejsze produkty. Wieczorem, no cóż, prawdę powiedziawszy wiele się tutaj nie dzieje. Jak na ilość turystów to miejsc w knajpkach jest mało i podejrzewam, że w szczycie sezonu np. gdy u nas w kraju zaczynają się ferie, to może być problem aby gdzieś wyjść wieczorem.

Fajną opcją na wieczór, jest tor saneczkowy „Sankarska Draha”. Trasa ma długość 3 kilometrów i kilkukrotnie przecina drogę. Zabawa jest naprawdę przednia 😀 Gdy się ściemniło, przyjechał pod hotel autobus, który wywiózł nas wyżej w góry. Na miejscu czekały na nas sanki, i nie pozostało nam nic innego jak śmigać w dół. Trasa była świetnie przygotowana – miejsca gdzie była ona przecinana drogą, były dobrze zabezpieczone. Koszt takiej zabawy to 240 CZK. Żeby nie było, byliśmy tam więcej niż raz 🙂 Bilety można kupić w hotelach, w których przebywamy, lub można pójść do centrum miasta, gdzie stacjonują ich busy i zakupić bilety bezpośrednio u nich. W linku znajdziecie wszelkie szczegóły dotyczące toru –> http://www.sankarska-draha.cz/?lang=pl. Poniżej foto z jazdy dzienniej 🙂

Trasa może wydać się w oparciu o powyższą fotografię niezbyt stroma, ale wbrew pozorom można tam rozwinąć naprawdę dużą szybkość. Polecam tą zabawę każdemu, zarówno rodzinom z dziećmi jak i młodzieży tej starszej i młodszej.

„Nasze” sanki oraz początek trasy 🙂

Nieopodal stoku Harmony, znajduje się miejscie, gdzie na wyznaczonej trasie, można pozjeżdżać na oponach 🙂

Medvedin.

Drugiego dnia zaraz po śniadaniu, poszliśmy do pobliskiej wypożyczalni po sprzęt dla nas. Po odpowiednich przymiarkach, dobraliśmy coś dla siebie. Tego dnia, niestety pogoda nie rozpieszczała, było mroźno i pochmurno. Na pierwsze dwa dni, plan był jeden – nauczyć moją dziewczynę szusowania na nartach! Idealnym miejscem do nauki, okazał się stok Harmony, który swą nazwę zawdzięcza hotelowi, który stoi obok. Stok wchodzi w skład kompleksu Medvědín, nie mniej jednak, musieliśmy do niego podjechać taksówką, gdyż inaczej wiązałoby się to z koniecznością wjazdu na sam szczyt Medvědína i zjazdu do Harmony, co dla osoby, która stawia swoje pierwsze kroki na stoku, byłoby raczej niewykonalne. Stok Harmony to tak zwana ośla łączka, mająca około 250 metrów długości, o bardzo małym stopniu nachylenia. Na górę prowadzi wyrwirączka, czyli orczyk 😛 Jest to chyba najlepsze miejsce do nauki jazdy na nartach w tym kurorcie.

Powyżej dwa zdjęcia stoku Harmony. W tle drugiej fotografii widać kompleks Svaty Petr. 

Pierwszy dzień nauki mojej drugiej połówki upłynął pod znakiem upadków. Na szczęście pod koniec dnia, udało się zaliczyć kilka ładnych zjazdów, stąd też zdecydowaliśmy się zjechać pod hotel niebieską trasą, która biegnie wokół góry, od samego szczytu aż do hotelu, w którym mieszkaliśmy.

Drugiego dnia również wybraliśmy się na Harmony, by sprawdzić czy nauka dnia wcześniejszego nie poszła na marne. Pogoda praktycznie taka sama jak dnia poprzedniego. Co najważniejsze zjazd po zjeździe, Karolinie szło coraz lepiej. Z uwagi na fakt, iż ośla łączka powoli zaczynała ją nudzić (lepiej nie mówić co ja myślałem jeżdżąc po niej), postanowiliśmy zjechać na dół, do stacji gondoli, która dowozi narciarzy na szczyt. Na Medvědínie jest sporo tras, w sam raz dla osób, które dopiero co opanowały sztukę jazdy na nartach. Co najważniejsze, pomagają w złapaniu tzw. bakcyla, ponieważ ich otoczenie nie jest monotonne, nie zjeżdża się przez cały dzień, ciągle tą samą, króciutką trasą. Zmieniają się krajobrazy wkoło. Poniżej kilka fotografii z Medvědína.

Jazdy zwieńczyliśmy pod dolną stacją Medvědína, rozkoszując się smażonym serem (koniecznie trzeba spróbować! To czeski, górski przysmak, który jest o niebo lepszy niż to, co robią u nas, jeśli w ogóle na takowy natrafimy!) i piwem. Ogólnie jeśli chodzi o infrastrukturę przy stacji, to jest cała masa knajpek, gdzie można zjeść coś na szybko, napić się piwa, lub czegoś gorącego. Jest też dość obszerny parking. Poniżej jeszcze kilka zdjęć z Medvedina 🙂

Svety Petr.

Kolejnego dnia zdecydowaliśmy się pojechać skibusem pod kompleks narciarski Svety Petr, który znajduje się po drugiej stronie miasteczka. Busikiem jechaliśmy krótko, około kilkunastu minut, z kilkoma przystankami. To tutaj znajduje się najdłuższa trasa Turistická, mająca długość 2,7 km. Dla bardziej zaawansowanych jest również czarna, oficjalna trasa FIS.

Pogoda trafiła nam się znacznie lepsza, niż w czasie poprzednich dni. W szczególności w górnych partiach gór. Na dowód zdjęcie z górnej stacji.

Sam Svety Petr daje możliwości by się najeździć, trasy są różnorodne, przepustowość wyciągów nie powoduje zbyt dużych kolejek, co też jest ważne. Niżej prezentuję kilka zdjęć z tras tego kompleksu.

I jeszcze kilka 🙂

Słowem podsumowania: Szpindlerowy Młyn jest niedużą, spokojną, górską miejscowością, w której ciężko szukać wielu wieczornych rozrywek. Niewątpliwie miasteczko ma swój urok, jest pięknie położone  i oferuje spory wybór tras zjazdowych, zarówno dla osób, które chcą dopiero rozpocząć swoją przygodę z nartami jak i dla tych bardziej doświadczonych. Wyjazd odbył się w 2013 roku.

Może Ci się także spodobać...

PARTNERZY