MENUMENU

NOSY BE

Wyspa należąca do Madagaskaru.
Kraina lemurów i rajskich plaż.

LEFKADA

Zapraszamy na wyspę, którą śmiało można nazwać mniejszą siostrą Kefalonii.

MALTA - GOZO - COMINO

Malta - Największe muzeum pod gołym niebem.
Gozo - Kraina opuncji.
Comino - Błękitna Laguna.

Jedno z piękniejszych miast Europy Środkowej, miejsce, które zachwyci nawet najbardziej wymagających turystów, miasto, które zyskało przydomek „miasta stu wież”.

Serce Pojezierza Drawskiego, krainy puszcz i jezior. Idealna odskocznia od zgiełku codzienności.

Monumentalne zabytki, bogata historia starożyntości na wyciągnięcie ręki, miejsca, o których wuczyliśmy się w szkole. To wszystko, w jednym miejscu.

Jedna z najbardziej zielonych, greckich wysp na Morzu Egejskim.

Jak najkrócej opisać Gruzję?
- niesamowita kuchnia
- pyszne wino
- bogata kultura
- wspaniałe zabytki

SZPINDLEROWY MLYN
previous arrow
next arrow
PlayPause
ArrowArrow
Slider

GOLDEN CIRCLE

Na trzeci dzień naszego wyjazdu, mieliśmy wykupioną wycieczkę objazdową o nazwie Golden Circle, której głównymi punktami, były przede wszystkim gejzery, wodospad Gullfoss oraz utworzony w 1928 roku, Park Narodowy Þingvellir (PN Thingvellir). Był to także kolejny dzień, w którym Islandia przywitała nas piękną, słoneczną pogodą.

Z hotelu odebrano nas już 8:00, po to by niespełna pół godziny później przesiąść się do autokaru, którym mieliśmy odbyć naszą wycieczkę. Z racji tego, iż w lutym na Islandii jasno zaczyna robić się około 10, a słońce wstaje dopiero o 11, nasz pilot zdecydował się rozbudować program objazdu i po około 45 minutach jazdy, zawitaliśmy do elektrowni, która wytwarza energię, wykorzystując źródła geotermalne. Była to wyśmienita okazja, by zobaczyć jak Islandczycy potrafią wykorzystać, to czym zostali obdarowani przez naturę, oraz to jak cenią sobie ekologiczne sposoby pozyskiwania energii. Elektrownia była na prawdę niewielka, a według tego co nam przekazano, jest wstanie wygospodarować energię dla całej aglomeracji reykjawickiej, która liczy sobie około 170 tys. mieszkańców.

Drugim punktem podczas naszego objazdu, był wodospad Gullfoss, znajdujący się na rzece Hvítá. Wyjeżdżając z Reykjaviku, termometry wskazywały -1°C, po przejechaniu około 100 km w głąb kraju, zrobiło się już -15°C, dlatego przygotowując się na tą wycieczkę, nie polecałbym sugerować się pogodą w stolicy, ani tym ile jest tam stopni. Złoty wodospad złożony jest z dwóch kaskad o wysokości 11 i 21 metrów. Przepustowość wodospadu to 400 m3/s. Sam wodospad, biorąc pod uwagę zimową aurę, robi przeogromne wrażenie. Jest tam po prostu pięknie! Na dowód, poniżej zamieszczam zdjęcia. Przy wodospadzie zagospodarowane są ścieżki, do bardzo dobrze ulokowanych punktów widokowych, z których w całej okazałości można podziwiać wodospad. Niestety w zimę, jedna ze ścieżek prowadząca tuż nad samą wodę jest nieczynna. Przy wodospadzie jest dość rozległy parking, co jest ważną informacją dla tych, którzy po tym kraju poruszają się samochodem. Oczywiście jest tam także sklepik z pamiątkami oraz restauracja, która podaje chociażby tradycyjną, islandzką Lamb Soup – czyli zupę z jagnięciny, z dużymi kawałkami mięsa oraz warzyw. Koszt takiej zupy to około 1’900 ISK, aczkolwiek my z racji faktu, że byliśmy tam na wycieczce z Gray Line, mieliśmy -15%. Zupka bardzo dobra, sycąca, a co najważniejsze przy tamtych temperaturach rozgrzewająca.

Z wodospadem związana jest historia, która obrazuje nam, jak dumnym narodem są Islandczycy. Na początku XX wieku, pewna korporacja spoza Islandii, chciała na miejscu wodospadu, wybudować hydroelektrownię, co doprowadziłoby do dewastacji, tego jakże pięknego, naturalnego obiektu. Właściciele tamtejszych gruntów, długo protestowali przeciwko temu pomysłowi i co najważniejsze, z pozytywnym skutkiem. Protestujący, przede wszystkim podkreślali, że Gullfoss jest dobrem narodowym każdego Islandczyka, i że należy go chronić dla przyszłych pokoleń. Obecnie jest to jedna z największych atrakcji na Islandii.

Dosłownie kilkanaście minut jazdy od wodospadu, znajduje się region o wzmożonej aktywności geotermalnej, gdzie występują gejzery. Położone są w dolinie Haukadalur. Znajduje się tam Geysir – który nazywany jest przez Islandczyków ojcem wszystkich gejzerów. To właśnie od niego powstała znana nam wszystkim nazwa tego typu źródeł geotermalnych. Z relacji naszego pilota wynika, że Geysir do połowy XX wieku wyrzucał wodę na wysokość aż 80 metrów. Dzisiaj jest to zaledwie kilka metrów, z częstotliwością około 2 dni. Główną atrakcją jest Strokkur, obecnie będący największym, czynnym gejzerem na Islandii, który wodę o średnicy niespełna 3 metrów wyrzuca na wysokość około 35 metrów, co około 5-10 minut. W dolinie gejzerów mieliśmy dla siebie około 45 minut czasu wolnego, dzięki czemu mogliśmy podziwiać, aż 3 wybuchy Strokkura, z czego 2 na prawdę imponujące! Korzystając z wolnego czasu przeszliśmy się po okolicy, co dało nam możliwość oglądania innych znajdujących się tam gorących źródeł, małych rzeczek gorącej wody topiącej śnieg wokół siebie, oraz 2 pozostałe gejzery – Smiður i Litli-Strokkur. Tuż obok gejzerów, znajduje się parking, hotel oraz sklep z pamiątkami i islandzki sklep odzieżowy Geysir. Niżej zdjęcie małego, gorącego źródła w dolinie Haukadalur. I kilka innych 🙂

 W sklepie z pamiątkami możecie zaopatrzyć się świeże islandzie powietrze 😀

Ostatnim przystankiem był wyżej wspomniany Park Narodowy Þingvellir (PN Thingvellir). Park położony jest kilkadziesiąt kilometrów na wschód od Reykjaviku i jest jednym z ważniejszych miejsc związanych z historią Islandii. To właśnie na tamtejszej równinie odbywały się Alþingi (Althingi), czyli zgromadzenia ludności islandzkiej.

Obszar ten jest atrakcyjny, głównie ze względu na swoją budowę geologiczną. To właśnie w tym miejscu stykają się płyty tektoniczne: eurazjatycka i północnoamerykańska, a sam region charakteryzuje się wysoką aktywnością wulkaniczną i sejsmiczną.

Autokar „wyrzucił nas” na początku wąwozu Almannagjá, którym udaliśmy się na około 30-minutowy spacer. Poza ciekawymi formacjami skalnymi, podziwiać można było przepiękną panoramę tejże doliny, obejmującą również rozległe, zamarznięte jezioro Þingvallavatn (Thingvallavatn), którego powierzchnia to aż 84 km². Trasę należy zaliczyć do łatwych, nie jest ona zbytnio wymagająca, więc każdy na spokojnie może się nią przespacerować. Część osób jednak nie zdecydowała się na wyjście z autokaru z powodu towarzyszącego, kilkunastostopniowego mrozu i pojechali nim na miejsce zbiórki. Osobiście uważam, że dość dużo stracili, gdyż widoki, które mogliśmy podziwiać, były fantastyczne. Poniżej fotografie z tego spaceru.

Podsumowując całą tą wycieczkę, muszę wspomnieć oczywiście o samej organizacji. Przepiękne krajobrazy i ciekawe miejsca to jedno, a cała otoczka związana w objazdem to drugie. Przecież sposób wykonania usługi ma równie ogromny wpływ na całokształt oceny.

Jak wcześniej, wszystko odbywało się punktualnie, autokar widać, że zadbany, co najważniejsze sprawny, w końcu nierzadko słyszy się o wypadkach autokarów spowodowanych ich złym stanem technicznym. W autokarach firmy Gray Line jest ogólnodostępne, całkiem dobrze „śmigające” Wi-Fi. Trafił nam się sympatyczny i komunikatywny pilot, którego angielski był zrozumiały. Opowiadał bardzo ciekawie, nie było możliwości aby ktoś się nudził podczas jazdy. Wszyscy słuchali go z zainteresowaniem. Już na samym początku podkreślił, że jest tutaj dla nas i jeśli ktoś będzie miał jakiekolwiek pytanie, czy to odnośnie odwiedzanych miejsc, czy całej Islandii, to z chęcią na nie odpowie. I tak też było. Nie obyło się także bez wielu (ciekawych i czasem śmiesznych) anegdotek związanych z krajem, jego mieszkańcami, a także z życiem naszego przewodnika. Tak więc generalnie rzecz ujmując, pracę tego biura podróży wypada ocenić bardzo dobrze!

Może Ci się także spodobać...

PARTNERZY