MENUMENU

NOSY BE

Wyspa należąca do Madagaskaru.
Kraina lemurów i rajskich plaż.

LEFKADA

Zapraszamy na wyspę, którą śmiało można nazwać mniejszą siostrą Kefalonii.

MALTA - GOZO - COMINO

Malta - Największe muzeum pod gołym niebem.
Gozo - Kraina opuncji.
Comino - Błękitna Laguna.

Jedno z piękniejszych miast Europy Środkowej, miejsce, które zachwyci nawet najbardziej wymagających turystów, miasto, które zyskało przydomek „miasta stu wież”.

Serce Pojezierza Drawskiego, krainy puszcz i jezior. Idealna odskocznia od zgiełku codzienności.

Monumentalne zabytki, bogata historia starożyntości na wyciągnięcie ręki, miejsca, o których wuczyliśmy się w szkole. To wszystko, w jednym miejscu.

Jedna z najbardziej zielonych, greckich wysp na Morzu Egejskim.

Jak najkrócej opisać Gruzję?
- niesamowita kuchnia
- pyszne wino
- bogata kultura
- wspaniałe zabytki

SZPINDLEROWY MLYN
previous arrow
next arrow
PlayPause
ArrowArrow
Slider

AYUTTHAYA

Ayutthaya to dawna stolica Syjamu (w latach 1350 – 1767), której pełna nazwa brzmi: Phra Nakhon Si Ayutthaya. Miasto wraz z zabytkowym kompleksem ruin położone jest około 80-85 kilometrów od obecnej stolicy Tajlandii, czyli Bangkoku.  Ayutthaya otoczona jest trzema rzekami: Chao Prayah, Pa Sak i Lopburi. 

Chcąc udać się do Ayutthaya na zwiedzanie, do wyboru jest kilka możliwości. Wszystko zależy tak na dobrą sprawę od faktu, czy chcemy zwiedzać samodzielnie (do czego zachęcam) czy z przewodnikiem. Będąc w Bangkoku, można zakupić zorganizowane wycieczki, które będą bazowały albo, na przejazdach autokarem, albo na rejsach promami do samej Ayutthay’i. Jeśli chcecie zwiedzać samodzielnie, polecam wybrać przejazd pociągiem. To chyba najpewniejsza opcja transportu. Wybierając przejazdy autobusami, wynajętym autem, czy prywatnym transferem, musicie mieć na uwadze to, że Bangkok jest bardzo zakorkowanym miastem, i czasami dłużej zajmie Wam przebicie się przez miasto, niż trasa od jego rogatek do samej Ayutthay’i.  Pociąg to również bardzo tani środek transportu: 3 klasa, bez gwarancji miejsc siedzących to obecnie 20 THB. Jeśli jednak chcecie mieć większy komfort jazdy, to druga klasa to koszt około 150 THB (około 15 zł 🙂 ). Jazda koleją to również dobra okazja by obserwować zmieniające się krajobrazy, zarówno Bangkoku, przez który kolej się wlecze, jak i poza nim.  Poniżej zrzut rozkładów na trasie Bangkok – Ayutthaya ze strony www.railway.co.th, gdzie zawsze znajdziecie wszelkie aktualności. 

Podróż rozpoczyna się z dworca Hua Lamphong (zdjęcia poniżej). Warto wyjechać możliwie najwcześniej. My zdecydowaliśmy się wyruszyć o 6:40, co okazało się strzałem w dziesiątkę! Gdy krążyliśmy po Ayutthay’i, nie było jeszcze tłumów, a z większości obiektów wychodziliśmy, gdy własnie wchodziły większe, zorganizowane grupy 😀 

Podróż zajmuje mniej więcej 1h 45min, ale doliczając lekkie opóźnienia, nie powinno być problemu by zmieścić się w 2 godzinach jazdy 😉 To co nas poniekąd urzekło w trakcie jazdy pociągiem, to sytuacja, w której kontroler biletów, podchodził do jadących turystów informując, że najbliższa stacja to ta, na której mieli wysiąść 🙂 Jeśli macie ze sobą zbędne bagaże, można jest zostawić w przechowalni na dworcu za jakieś 10 THB. 

Po wyjściu z dworca, od razu jesteśmy atakowani przez tuk-tukowców, którzy z chęcią obwiozą nas po okolicznych atrakcjach. Przysłuchując się ich ofertom, średnio można przyjąć, że za około 3 godzinne zwiedzanie, trzeba za kierowce zapłacić około 400 THB. Mają już gotowe programy, którymi rzecz jasna się chwalą 🙂

My postawiliśmy na samodzielne zwiedzanie rowerem 🙂 Koszt wypożyczenia roweru to 50 THB za cały dzień. Trzeba pamiętać by rower oddać do godziny 18:00. Do wypożyczenia roweru niezbędne jest posiadanie paszportu, dowodu osobistego lub jakiejś kserokopii, któregoś z tych dokumentów. Wypożyczając rower dostajemy do niego zapięcie oraz mapkę, na której naszkicowana jest najlepsza trasa na zwiedzanie 🙂 Na wypożyczenie roweru, najlepiej zdecydować się już po przeprawie aby nie płacić dodatkowo za prom z rowerem 😛 Można też wypożyczyć skuter za około 150-200 THB za dzień. Przed możliwością wypożyczenia jakiegoś sprzętu, czeka na nas jeszcze krótka przeprawa przez rzekę, której koszt to ledwo 4 THB za osobę, w jedną stronę 🙂

Po wypożyczeniu rowerów udaliśmy się na zwiedzanie ruin dawnej stolicy Syjamu. Jakoś specjalnie nie trzeba się martwić jazdą po tamtejszych ulicach. Kierowcy chyba są przyzwyczajeni do dużej ilości zagranicznych cyklistów i uważają na nich.  Jedyne co nam doskwierało to drakoński upał i duża wilgotność. Brakowało nam nadmorskiej bryzy, którą porzuciliśmy dwa dni wcześniej w Ao Nang, w prowincji Krabi. Tutaj pewnie byłaby błogosławieństwem.  Póki się jechało, i chłodził nas „pęd” powietrza, to dało radę wytrzymać 😛 Niestety po zejściu z roweru, nagle niczym obuchem, obrywało się gorącym uderzeniem 😛 Długo nie trzeba było czekać, bym wyglądał, jakbym wyszedł prosto spod prysznica 😛

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od ruin buddyjskiej świątyni Wat Mahathat (wejście 50 THB), która położona jest pomiędzy Chi Kun Road i Naresuan Road, na północnym skraju Parku Phra Ram. To miejsce, od którego chyba wszyscy zaczynają swoje zwiedzanie 🙂 Wat Mahathat należy do jednych z najstarszych i najważniejszych świątyń Ayutthayi.  Ruiny pozwalają nam wyobrazić sobie dawną świetność i potęgę miasta. Poniżej kilka zdjęć 🙂

Warto wspomnieć, że historia Wat Mahathat sięga roku 1374, kiedy to król Borommaracha I postanowił wznieść w tym miejscu świątynie.  Najczęściej fotografowanym miejscem w Wat Mahathat jest głowa Buddy wrośnięta w drzewo 🙂

Później zajechaliśmy do Wat Ratchaburana, buddyjskiej świątyni, która powstała w 1424 roku 🙂

Poniżej zdjęcie Garudy, jednego z bóstw w buddyźmie i hinduiźmie, który był wierzchowcem boga Wisznu 🙂

Przystanek przy leżącym Buddzie 🙂

Wat Pchra Ram, czyli jeszcze więcej cegły 😛

Miejsciem, które chyba najbardziej się nam spodobało to Wat Phra Si Sanphet. Nic dziwnego, że robi największe wrażenie. W końcu ta świątynia była przeznaczona wyłącznie do użytku rodzin królewskich. Widoczne poniżej, świątynne wieże chedi do tej pory skrywają prochy niegdysiejszych władców.

Po zwiedzaniu zdaliśmy rowery i pędem pognaliśmy na dworzec kolejowy, skąd mieliśmy pociąg, który zatrzymywał się w Bang Pa-In, które również chcieliśmy odwiedzić. Gdybyśmy się nie wyrobili, następny pociąg, który miałby tam przystanek, byłby za jakieś 3h 😛 Na szczęście wyrobiliśmy się 🙂 Tutaj znajdziecie więcej od Bang Pa-In –> Tu i Ówdzie – Bang Pa-In

 

 

 

 

Może Ci się także spodobać...

PARTNERZY