MENUMENU

KHAO SOK

 

Khao Sok jest Parkiem Narodowym, który zlokalizowany jest w południowo-centralnej części Tajlandii, w prowincji Surat Thani. Obszar parku, który obejmuje prastary las pamiętający jeszcze czasy sprzed 160 milionów lat to aż 739 km²! Na pytanie, czy warto wybrać się do Parku Narodowego Khao Sok, odpowiedź może być tylko jedna – W-A-R-T-O! 😀 I to zdecydowanie! 🙂

To co w szczególności zachwyca, to wręcz nieziemskie krajobrazy. Wysokie, wapienne skały, które monumentalnie wyrastają prosto z wód jeziora Cheow Larn Lake, jaskinie oraz wyżej wspomniany las tropikalny, który dziesiątki milionów lat temu ciągnął się ponoć od Australii po jego obecną lokalizację. Jezioro Cheow Larn Lake zajmuje powierzchnię aż 165 km² co w dużej mierze jest zasługą wybudowanej w 1982 roku tamie Ratchaprapha Dam. Konsekwencją jej budowy było zalanie wielu okolicznych wiosek oraz przesiedlenie miejscowej ludności na tereny, których nie dotknęło zalanie. Co ciekawsze, tajski rząd zadbał o przesiedlonych mieszkańców. Na przykład tylko oni, lub ich potomkowie mogą czerpać korzyści z rybołówstwa na tym akwenie 🙂

Korzystna jest również lokalizacja samego parku. Położony jest on nieopodal jednych z popularniejszych kierunków wypoczynkowych w Tajlandii czyli: Phuket, Krabi czy Khao Lak. To stwarza idealną wręcz okazję aby zatrzymać się tam na dzień czy dwa jadąc na południe na wypoczynek. Można też wyrwać się na tzw. fakultet przerywając smażing plażing w południowych kurortach. Przykładowe odległości do jeziora Cheow Larn Lake:

  • około 145 km od Ao Nang (najpopularniejszy kurort w prowincji Krabi)
  • około 160-170 km od Phuket
  • około 120 km od Khao Lak.

Będąc na „wypoczynku” można skorzystać z wielu ofert lokalnych biur podróży, które organizują wypady do Parku Narodowego Khao Sok. Wybór różnej maści form zwiedzania parku jest przeogromny! Można pojechać na 1 dzień, można wybrać wycieczki z noclegiem, są również oferty bardziej specjalistycznych wypadów, np. dla pasjonatów ornitologii lub egzotycznej flory. Tu należy wspomnieć, że w Khao Sok występują kwiaty raflezji, które znane są ze swoich monstrualnych wymiarów (ok. 90 cm średnicy)  oraz wydzielanej woni, która przypomina gnijącą padlinę. Nie są jednak one łatwe do znalezienia, stąd popyt na takie specjalistyczne wycieczki. Należy pamiętać, że jakiekolwiek zwiedzanie parku, zawsze, ale to zawsze odbywa się z lokalnym przewodnikiem! Dla cierpliwych, lub tych co już kiedyś wcześniej liznęli Park Narodowy Khao Sok i porozpływali się nad tamtejszymi widokami, są również wycieczki podczas, których istnieje szansa zaobserwowania dzikich zwierząt, takich jak: tygrysy, lamparty czy gibony. Jednak jak to bywa ze zwierzętami, raz są, raz ich nie ma 🙂

My w głównej mierze nastawiliśmy się na bardziej turystyczną formę zwiedzania Parku Narodowego Khao Sok, w opcji dwudniowej, z noclegiem w domkach na jezierze. Ogólnie jak jesteśmy już przy noclegach, warto wspomnieć o tym, że w tamtych okolicach popularne są własnie pływające domki na jeziorze Cheow Larn Lake oraz hotele/domki na drzewach! My wybraliśmy tripa z noclegiem na jeziorze, co wydaje nam się chyba najlepszą opcją 😀 W szczególności, że w czasie wolnym można skorzystać z kajaków i trochę na własną rękę można spenetrować chociaż mały skrawek jeziora.

Tak jak wcześniej wspomniałem, decyzję o odwiedzeniu Khao Sok można podjąć nawet będąc już w Tajlandii. Dla nas miał to być jeden z obowiązkowych punktów naszego wypadu do Tajlandii, więc po namyśle doszliśmy do wniosku, że chcemy zaklepać to sobie jeszcze przed wylotem z Polski. Surfując po internecie można znaleźć sporo lokalnych firm, z którymi da się umówić z wyprzedzeniem. My zdecydowaliśmy się jednak na firmę, która prowadzona jest przez Polaków (Asian Divers). Ceny może są i wyższe niż u lokalsów, nie mniej jednak widząc ogrom pozytywnych opinii oraz mając kilka rekomendacji od znajomych, postawiliśmy na nich, i co najważniejsze, nie rozczarowaliśmy się 🙂 Organizacja na tip top, świetny kontakt etc. etc. Można by wymieniać i wymieniać 🙂 Nie chcę robić tu reklamy, bo to nie moja działka 😛 ale nie wypada nie napisać kilku dobrych słów przy tak świetnie wykonanej robocie! 🙂

Finalnie zdecydowaliśmy się na wariant dwudniowy, który w szczególności polecamy aby poczuć klimat dżungli! 🙂

Wycieczkę zaczęliśmy od sanktuarium dla słoni, gdzie mieliśmy niesamowitą przyjemność obcowania z tymi pociesznymi olbrzymami.

Co najważniejsze, nie ma tam jazdy na słoniach, w zamontowanych poprzez stelaże koszach, które na przestrzeni lat okaleczają kręgosłupy słoni. Dostaliśmy szczoty ryżowe i będąc w rzece, musieliśmy je porządnie wyczochrać 😀

Widać było, że sprawia im to ogromną przyjemność 😀 W trakcie mycia nie ma problemu by wdrapać się na nie i podrapać po pleckach 😛 Sama obecność jednej czy dwóch osób na grzebiecie to dla słonia nie wyzwanie 🙂 Okazało się, że nasz słoń miał w sobie coś z romantyka, i zerwał dla Karoliny kwiatek 🙂 Mycie kończyło się karmieniem bananami. Widać, że są na nie strasznie łase 😛 Z karmieniem trzeba było poczekać do końca mycia, gdyż jak słoń zobaczył banana, to już nikogo nie słuchał 😛

Kolejnym punktem wycieczki było jezioro zaporowe  Cheow Larn Lake, na którym mieliśmy zaplanowany nocleg w domkach. Nim dotarliśmy do domków mieliśmy okazję odbyć bardzo przyjemny rejs łodziami długorufowymi, który trwał około 1,5 godziny z małym przystankiem na zwiedzanie jednej z jaskiń, w którym smacznie spały nietoperze.

 

Po dopłynięciu do domków, mieliśmy czas wolny, który można było spożytkować na kąpiele lub pływanie kajakami. Popływaliśmy kajakami i pokąpaliśmy się w jeziorze 🙂 Woda była bardzo przyjemna i w końcu słodka 😛 To własnie ten nocleg jest kwintesencją tej wycieczki. Wieczorem, w nocy i nad ranem można rozkoszować się odgłosami dżungli.

Następnego dnia po wczesnym śniadanku, mieliśmy spływ kajakami po rzece Sok. Również był to pełen relaks, gdyż wiosłowali Tajowie. A szkoda 😛 Fragment rzeki, którym płynęliśmy był bardzo spokojny i płytki, poprzez co te „cięższe” kajaki momentami były częściej ciągnięte niż płynęły 😛 Był tez przystanek na skakanie do rzeki z linie zamocowanej na jednej ze skał na brzegu.

Później mieliśmy lunch w knajpce z widokiem na wspomnianą rzekę. Na deser, kilkunastominutowy spacer po dżungli pod wodospad, w którym rzecz jasna nie można się nie wykąpać 🙂

 

Takie listki spadają z drzew w Khao Sok 😛 

Może Ci się także spodobać...

PARTNERZY