MENUMENU

AO NANG

Ao Nang to obok Phuket, jeden z najpopularniejszych kurortów wypoczynkowych na południu Tajlandii. W zasadzie przez znaczną część roku, przyciąga do siebie wielu turystów, którzy kuszeni są wspaniałą pogodą, ciepłą wodą, wspaniałymi widokami, oraz niezliczoną ilością atrakcji. Ao Nang przyciągnęło i nas 🙂 Warto tutaj nadmienić, że jest to świetna baza wypadowa do zwiedzania niezliczonej ilości rajskich wysepek, ale i nie tylko 😉 W trakcie naszego dwutygodniowego wyjazdu do Tajlandii, zaplanowaliśmy tam aż 8 dni pobytu 🙂 Od razu muszę podkreślić, że nie żałujemy ani minuty, którą tam spędziliśmy! Ba! Nawet myślimy by tam wrócić niebawem 😛 Dawno nie było nam tak smutno, kiedy musieliśmy spakować walizki i udać się na samolot powrotny do Bangkoku, skąd właśnie przybyliśmy do prowincji Krabi.  Po prostu nie chciało się stąd wyjeżdżać!

Ao Nang to kurort, który ma bardzo dobrze rozwiniętą infrastrukturę dla turystów. Duża i zróżnicowana baza noclegowa, niezliczona ilość barów i restauracji, sporo małych, lokalnych biur podróży organizujących najróżniejsze wycieczki. To wszystko sprawia, że turystom niczego nie powinno zbraknąć 🙂

Miasteczko położone jest około 25 km od lotniska w Krabi. Aby dostać się pod drzwi wybranego przez nas hotelu lub hostelu, chyba najlepszą opcją, jest wykupienie transferu minivanem, który kosztuje 150 THB. 40 minut, do godzinki max, i jesteśmy na miejscu.

PLAŻOWANIE W AO NANG

W samym Ao Nang, możemy wyróżnić 3 plaże. Najpopularniejszą z nich, jest Ao Nang Beach, która znajduje się w samym sercu kurortu. Nie sposób na nią nie trafić. Wzdłuż całej plaży, biegnie bardzo fajna promenada, gdzie w połowie drogi napotkamy pomnik rybaków, walczących z pokaźnym marlinem 🙂 

Poniżej kilka zdjęć z Ao Nang Beach 🙂 

Na powyższym zdjęciu widać longboaty, które wypływają z Ao Nang Beach na Railay 🙂

Na Ao Nang Beach warto pokusić się o kukurydzę, prosto z grilla 🙂 Koszt ok. 50 THB.

Trzeba liczyć się tutaj z przypływami i odpływami, ale te, nie są chyba aż tak duże jak w przypadku tej, do której właśnie zgrabnie przeszliśmy 😛 czyli do Noppharat Thara Beach. Tutaj odpływy, momentami wyglądają tak, jakby morze miało już na zawsze porzucić tę część miasta 😛 Znowuż jest tutaj płycej, co jest ważną informacją dla osób, które wybierają się z dziećmi. Jest również ona znacznie mniej zatłoczona niż Ao Nang Beach. 

I promenada wzdłuż Noppharat Thara Beach.

Trzecią plażą, na którą warto się wybrać, jest ta, przy hotelu Centara Grand Beach Resort. Na pozór, wygląda tak, jakby była dostępna tylko od strony morza. Nic bardziej mylnego 🙂 Gdy dojdziemy do samego końca Ao Nang Beach i miniemy już ostatnie knajpki, to nad rzeczką zauważymy, że w skały wchodzi drewniana kładka. Jeśli zdecydujecie się pokonać ową trasę, która nazywa się „Monkey Trail” to traficie właśnie na wspomnianą plażę. Jest ona mała, otoczona wysokimi skałami i praktycznie nie zatłoczona. Przed wejściem na plażę, stoi hotelowy ochroniarz, który wpisuje osoby wchodzące na plażę i upomina, że wstęp na teren hotelu jest surowo zakazany. Wychodząc, musimy się „odhaczyć” z listy, żeby wiedzieli, iż nikt niepożądany tu nie został.

Railay. W zasadzie można podciągnąć to pod Ao Nang, ale jednak jest to miejsce, do którego można jedynie dopłynąć. Railay to 4 osobne plaże (Railay West, Railay East, Tonsai Beach i Ao Phra Nang Beach), które określane są wspólną nazwą 🙂 Jak tam się dostać? Wystarczy pójść do „kiosku” gdzie sprzedają transfery longboat’ami na Railay. Koszt kursu w 2 strony to 200 THB.  Ostatni kurs w tej cenie to okolice godziny 17:00 – 18:00. Późniejsze powroty są już droższe o jakieś 50 THB. Zaraz po dopłynięciu, stwierdziliśmy, że zaczniemy od chwili kąpieli i relaksu na Railay West. Widoki były zachwycające 😀 Aż ruszać się człowiekowi nie chciało. No, chyba, że do sklepu po „elektrolity”. Wszakże, w upale płyny uzupełniać trzeba 😉

Po błogim lenistwie ruszyliśmy na podbój okolicy, gubiąc się przy okazji w wąskich uliczkach. Na szczęście nie byliśmy jedynymi, którzy przegapili skręt w kierunku Railay East 😛 Dzięki temu zobaczyliśmy przynajmniej małpki 😛

Kiedy jednak trafiliśmy do celu, okazało się, że tam znacznie ubyło wody, więc poszliśmy w kierunku plaży Ao Phra Nang, gdzie znajduje się Princess Cave 🙂 Poniżej zjecie Railay West przy odpływie.

Idąc w tamtym kierunku, widzieliśmy strzałeczki „view point”, co niezmiernie nas ucieszyło, bo kto jak kto, ale my akurat bardzo lubimy punkty widokowe 🙂 Okazało się jednak, że po schodkach to tam nie wejdziemy. Co to, to nie. Na punkt widokowy, trzeba się wspinać po skale, która momentami wydaje się prawie pionowa. Na szczęście są tam przygotowane liny, którymi można sobie pomagać, zarówno w drodze na szczyt, jak i wracając na dół. Nie róbcie tego błędu co my, i płynąc na Railay, weźcie ze sobą jakieś wygodne adidasy. My byliśmy w klapach, więc wspinaliśmy się boso. Dobrze jest też chyba włazić w samym stroju kąpielowym/szortach, bo można się tam całkiem ładnie pobrudzić. Moja biała koszulka była wręcz pomarańczowa 😛 Idzie się zmęczyć, ale to co ukazuje się oczom po wejściu, rekompensuje wszystko 😉

Schodząc, można jeszcze odbić na drugą ścieżkę, która prowadzi do Blue Lagoon. Tam jednak nie zeszliśmy z dwóch powodów: mieliśmy już nie wiele czasu, a chcieliśmy odwiedzić Princess Cave, oraz fakt, że większość osób tam zebranych, która zastanawiała się nad zejściem, mówiła, że ta trasa jest znacznie trudniejsza i zawracali. Nie powiem, wyglądali na lepiej przygotowanych na ewentualność wchodzenia po skałkach niż my 😛

Po zejściu, udaliśmy się  w kierunku Princess Cave, która słynie hmmmmm, z……. sami z resztą zobaczcie na zdjęciu poniżej 😛

Plaża Ao Phra Nang Beach.

Na koniec foto plaży Tonsai Beach 🙂 Taka trochę jakby rajska.

Jeśli chodzi o to, co można pozwiedzać w okolicach Ao Nang, to zapraszam do wpisu, który został poświęcony ogólnie Prowincji Krabi –> http://tu-i-owdzie.pl/2019/01/08/prowincja-krabi/

Może Ci się także spodobać...

PARTNERZY