ANDORA

W końcu, po 6 latach od ostatniego wyjazdu narciarskiego (byliśmy wtedy w Szpindlerowym Młynie w Czechach –> tu-i-owdzie.pl/szpindlerowy-mlyn), była okazja ku temu by znowu zapiąć narty i stawić się pełnym gotowości na stoku 🙂 Dla mnie był to powrót do jednej z moich ulubionych aktywności, zaś dla Karoliny, powrót demonów z przeszłości 😛 Były obawy, że znowu przyjdzie jej 1-szego więcej szorować portkami po stoku niż po nim zjeżdżać 😛 W końcu w Szpindlu stawiała swoje pierwsze kroki na nartach, a 6 lat przerwy od premierowego sezonu to kawał czasu.  Nie powiem, sam mimo pewnego doświadczenia zastanawiałem się jak to u mnie będzie z tą jazdą 🙂 Okazało się, że z nartami jak z jazdą na rowerze, tego się po prostu nie zapomina 🙂 Ale więcej o samych nartach będzie we wpisie o Grandvalirze, głównym ośrodku narciarskim Andory, który wybraliśmy na swój pobyt. W tym miejscu chciałem poświęcić kilka słów odnośnie samej Andory. Nie będzie tu zbyt wiele o zwiedzaniu. Na to po prostu nie było aż tyle czasu, w szczególności, że chcieliśmy najeździć się do oporu!

Zaczniemy od podstawowych informacji 🙂 Andora to kraj w całej swojej powierzchni położony na terenach górskich, w Pirenejach. Mała kropka na mapie pomiędzy Hiszpanią, a Francją, której powierzchnia to ledwie 468 km². Zamieszkiwana jest tylko przez 78 tysięcy obywateli.

Ciekawostki związane z Andorą:

  • Andora jest tzw. współksięstwem, a jednym z współksiążąt jest prezydent Francji, aktualnie Emmanuel Macron.
  • Kraj ten nie posiada lotnisk, ani żadnych połączeń kolejowych.
  • Andorra la Vella jest najwyżej położoną stolicą w Europie (1023 m n.p.m).
  • Językiem obowiązującym w Andorze nie jest żaden andorański, francuski czy hiszpański, a kataloński 🙂
  • Każdy obywatel Andory dostaje od swojego rządu SET aktualnie wybitych monet. Inaczej mówiąc zestaw od 1 eurocenta do monety 2-eurowej dla danego rocznika. 

UWAGA!

  • Andora nie ma ujednoliconych stawek telekomunikacyjnych, które obowiązują w Unii Europejskiej, stąd też warto przeczytać sms-a od naszego operatora aby nie narazić swojego portfela na pokaźny uszczerbek. Można skorzystać z patentu, który podpatrzyliśmy własnie w Andorze 🙂 Sporo osób na stokach jeździło z krótkofalówkami, które bez problemu da się zakupić w prawie każdym sklepie z elektroniką. Zerkaliśmy, to koszt w zależności od jakości i mocy sprzętu, wahał się od 40 Euro do nawet około 80-100 Euro. Dzięki temu komunikacja z naszymi współtowarzyszami podróży okazuje się bezkosztowa, a taki pomysł można wykorzystać na innych kierunkach, gdzie połączenia telefoniczne są bardzo drogie. 

Andora swoją popularność zyskała przede wszystkim z  dwóch powodów. Jeden z nich to świetna infrastruktura dla narciarzy w okresie zimowym. Łącznie z ośrodkach Vallnorod i Grandvalira mają oni do dyspozycji aż 300km tras!! Drugim powodem, wcale nie błahym, jest fakt iż Andora jest strefą wolnocłową, więc turyści tłumnie odwiedzają te maleńkie państewko by obłowić się w czasie zakupowego szaleństwa 🙂 To co w głównej mierze opłaca się kupować, to rzecz jasna perfumy, alkohol oraz elektronika. 🙂

Jak dostać się do Andory? Jak już wyżej wspomniałem, koleją nie dojedziemy. Bezpośrednio do Andory również nie polecimy, więc szukać trzeba możliwie najbliższych lotnisk. Najwygodniej jest polecieć do Hiszpanii, do Barcelony lub Girony. Jeśli lecicie z biurem podróży, to nie musicie martwić się o transfer do wybranego przez siebie hotelu, gdyż zapewne jest on już zapewniony. Jeśli lecicie na własną rękę, to koszt za busa do Andory to około 50 Euro w dwie strony. Lepiej zakupić od razu w dwie strony, gdyż kupienie osobno na przejazd tam i potem na powrót to średnio około 10 Euro więcej. Dla przykładu podrzucam link do rozkładów i cen firmy DirectBus –> www.andorradirectbus.es . Transfer z lotniska El Prat w Barcelonie do Andory to mniej więcej 3,5h.

Jak poruszać się po Andorze? Komunikacja publiczna jest całkiem dobrze rozwinięta. Busy jeżdżą dość często i nie należą do zbyt drogich. My za przejazd z Encamp, gdzie byliśmy skoszarowani, do stolicy, płaciliśmy 1,85 Euro w jedną stronę. Czasami może być kłopot by dostać się do takiego busa, w szczególności w godzinach popołudniowych (około 17-18) kiedy to podróżuje nimi sporo narciarzy i deskarzy. Nie dziwcie się jak bus nawet się nie zatrzyma. Kierowca tylko wymownie skinie głową i sunie dalej 😛 Poniżej zamieszczam zlepek tras autobusów w Andorze. Jest ich aż 10 🙂 Dodatkowo podrzucam linka do miejsca, gdzie zawsze można sprawdzić aktualne trasy oraz przystanki, które obowiązują –> Public Transport: National Regular Lines. Dwukrotne pojawienie się linii L4B nie jest błędem 😛 są to dwie różne trasy wiodące do stolicy 😉 

Oczywiście po Andorze jeżdżą również taksówki. My skorzystaliśmy tylko raz, gdy nie załapaliśmy się na naszego skibusa, który jeździł pod nasz hotel z gondoli Funicamp. Za taką trasę zapłaciliśmy 7 Euro. Pytaliśmy przy okazji kierowcy, jaki mniej więcej jest koszt taryfy z naszego miasteczka do stolicy, to twierdził, że jest to około 10-11 Euro. Przy 4 osobach jest to całkiem opłacalne. Wyjdzie nie wiele więcej niż autobus. Taksówki w Andorze są koloru białego, więc jak widzicie żółte auto to nie machajcie, nie zatrzyma się 😛 Jedyny kłopot z taksówkami jest taki, że za wiele ich nie widać. Owszem, pod gondolą Funicamp czekają na narciarzy, którzy nie chcą podróżować zatłoczonymi skibusami, lub na tych, którym się po prostu śpieszy. W stolicy również widać trochę taxi, ale tak to ciężko je złapać jakoś w locie. Najwięcej widać ich dopiero w godzinach nocnych, ale najczęściej są wtedy zajęte. Czas oczekiwania na taksówkę – tego nikt chyba nie wie 😛 Za pierwszym razem chcieliśmy do la Velli pojechać właśnie taxi, ale po 40 minutach oczekiwania sobie odpuściliśmy. Pani z recepcji hotelowej, która był tak miła i zamówiła dla nas transport, sama nie wiedziała ile można czekać. Stwierdziła, że bardzo różnie z tym bywa a  nikt przy zamawianiu nie podaje tak jak u nas potencjalnego czasu oczekiwania. Na szczęście zaraz podjechał autobus i nim udaliśmy się do „miasta” 🙂 

Często widać również ludzi, którzy próbują złapać stopa by przedostać się z miasta do miasta. Ba! Sami też próbowaliśmy, ale jak machałem to nikt się nie zatrzymał 😛 Zapewne jak widziałbym sam siebie machającego na poboczu to też bym się nie zatrzymał 😛 Ale próbować można 🙂

CO ROBIĆ? CO ZWIEDZAĆ?

W sezonie zimowym odpowiedź jest bardzo prosta! Przede wszystkim to zapiąć narty lub deskę i jeździć, jeździć ile się da 🙂 W Andorze wyróżnia się dwa główne ośrodki narciarskie, na które składa się łącznie około 300 kilometrów tras. Tymi ośrodkami są Grandvalira (około 210 km tras) oraz Vallnord (około 90 km tras). Więcej o samych nartach i konkretniej o Grandvalirze, gdzie spędziliśmy tydzień, znajdziecie w tym miejscu –> Grandvalira

W sezonie letnim, Andora staje się rajem dla miłośników rowerów górskich. Sprzyja temu przede wszystkim krajobraz oraz duża ilość tras. Dla ułatwienia, niektóre z hoteli oferują nawet wypożyczalnie rowerów 🙂 Poza rowerami, można rzecz jasna udać się na trekking po górskich szlakach. 

Co do samego zwiedzania, to jak już zaznaczyłem na początku, wiele czasu na to nie mieliśmy, gdyż w głównej mierze postawiliśmy by nacieszyć się nartami, w szczególności, że warunki były bardzo sprzyjające 🙂 Lekko na plusie, nieustające słońce i prawie brak wiatru! Czego więcej chcieć? Może tylko ciut mniej ludzi 😛 Nie mniej jednak podrzucę poniżej kilka miejsc, które można odwiedzić, wszakże nawet zimą, nie każdy musi jeździć na nartach 🙂 

Nie może być inaczej, i nie możemy nie zacząć od stolicy kraju, czyli od miasta Andora la Vella, które w skrócie można określić jednym wielkim sklepem wolnocłowym 😛 (poniżej zdjęcie głównej ulicy handlowej, na którą nie sposób nie trafić).

Zdecydowanie warto wybrać się tam przynajmniej raz i zaopatrzyć w zapas perfum, alkoholu lub elektroniki. W szczególności perfum i elektroniki, gdyż w małych miasteczkach jest znacznie mniejszy wybór tegoż asortymentu. Dodatkowo, jeśli Wasz sprzęt sportowy ma już bliżej do lamusa, to można wstrzymać się z zakupem aż do wyjazdu. Jest tam chyba wszystko, czego potrzebują miłośnicy sportów zimowych. Począwszy od kurtek, termików, przez wiązania, buty narciarskie, plecaki, deski czy narty. Dosłownie wszystko, wszystkich mniej lub bardziej znanych firm. Ceny również korzystne w porównaniu do naszych cen rynkowych. Przykładowo, znajomy został zmuszony do wymiany wiązań do deski, to przy stoku kupił nowe wiązania około 150zł taniej niż u nas. Nie wiem jakie to wiązania, bo akurat na dechach kompletnie się nie znam, ale on jeździ, sprawdzał ceny, więc nie ma powodów by mu nie ufać 😛 Koleżanka za kurtkę Scott’a, zapłaciła około 500zł, kiedy u nas podobne, o zbliżonych parametrach wychodziły około 700-800zł jak nie lepiej.  Dwa najlepsze przykłady obrazujące generalną skalę 😛 Przykładów mógłbym mnożyć, w szczególności odnosząc się do perfum, noży czy alkoholu, ale w końcu to nie o shopping tu chodzi 😛 Poniżej zdjęcie głównej ulicy handlowej w Andora la Vella, przy której znajdziecie również wiele knajpek, barów i restauracji. 

Jedną z najbardziej rozpoznawalnych atrakcji jest rzeźba cieknącego zegara, imitująca słynny obraz autorstwa Salvadora Dali. Zegar ustawiony jest na tle również dość charakterystycznego mostu 🙂 Foto poniżej. 

Również jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w stolicy są termy. Budynek Caldea Thermal Spa jest najwyższą konstrukcją w kraju 🙂 Ze względu na ukształtowanie terenu i zabudowę może wydawać się inaczej, ale skoro oni tak twierdzą, to tak musi być 🙂 Ceny za wejście zaczynają się od około 30 Euro. Po szczegóły najlepiej udać się na oficjalną witrynę term –> Caldea Andorra

Udało nam się znaleźć chwilę i odwiedziliśmy jedno z muzeów, które można znaleźć w Andorze, a dokładniej w miejscowości Encamp, które było oddalone dosłownie 5 minut spacerem od naszego hotelu. Tym miejscem było Muzeum Historycznych Aut. Rozrzut roczników jest duży. Od aut sprzed około 100 lat, po wozy szerzej znane sprzed 30-40 lat 🙂 Jest tam również kolekcja starych, bardzo starych rowerów 🙂 Wstęp do muzeum to koszt 5 Euro. Godziny otwarcia różnią się w zależności o miesiąca, w którym chcemy się tam udać. 

Poniżej wrzucam inne muzea i atrakcje, które można odwiedzić w Andorze:

  • Museu Casa d’Areny-Plandolit, czyli muzeum poświęcone rodzinie Areny-Plandolit, któe znajduje się w Ordino, w zabytkowym domu z 17 wieku. Odwiedzając muzuem, przeniesiemy się do XIX i początków XX wieku w Andorze. Wstęp około 5 Euro.
  • Museu Postal, czyli Muzeum Poczty w miejscowości Ordino. Wstęp około 5 Euro.
  • Museu Casa Rull to muzeum zlokalizowane w La Massanie. Poświęcone jest tradycyjnemu domostwu pirenejskiemu począwszy od XVII wieku. Wstęp około 5 Euro.
  • Les Bons, czyli zabytkowa dzielnica w Encamp
  • Casa del la Vall – budynek powstały w XVI wieku, który obecnie jest siedzibą rządu.
  • Museu del Tabac w Sant Julia de Loria. Wstęp około 5 Euro.

Miłośnicy punktów widokowych powinni zainteresować się następującymi miejscami:

  • Mirador del Rocdel Quer w Ordino.
  • Mirador de la Comella w Andorra la Vella.
  • Mirador Rod de la Sabina w Arinsal.
  • Mirador Coll de la Botella w Pal.
  • Mirador Coll de la Plana w Sant Julia de Loria.
  • Mirador del Rio Runer w Sant Julia de Loria.
  • Coll de Jou w Sant Julia de Loria.
  • Mirador Prats de la Farga w Sant Julia de Loria.
  • Mirador Font del Besurt w Pal.

Korzystając z tego, iż na przełomie lutego i marca dzień jest już stosunkowo długi, wybraliśmy się również na spacer po miasteczku Encamp, w którym mieliśmy nasz hotel. 

 

Może Ci się także spodobać...

PARTNERZY