SŁOWENIA

Słowenia - Bohinj

Słowenia to małe, górzyste i zielone państewko stanowiące swojego rodzaju wrota na Bałkany. 🙂 Graniczy z Chorwacją, Włochami, Węgrami oraz z Austrią. Słowenia była niegdyś częścią Jugosławii i obecnie porównując ją do państw upadłego już bloku jugosłowiańskiego, jest najbogatsza i najbardziej rozwinięta. Pewnie dlatego, że w czasie wojny na Bałkanach zbytnio nie ucierpiała. Wojna pomiędzy Słowenią a Jugosławią, która była pierwszym konfliktem w Europie od czasów II Wojny Światowej, trwała ledwie 10 dni i nie poniosła za sobą wielu ofiar. W konflikcie życie straciło tylko 63 żołnierzy.

Mimo niewielkiej powierzchni, Słowenia oferuje wiele atrakcji tym, którzy postanowią ją odwiedzić.  Do Słowenii wybraliśmy się przy okazji wyjazdu do Chorwacji, gdzie spędziliśmy tydzień na wodzie. 🙂 Tym samym, mieliśmy niespełna 3 dni by zwiedzić możliwie najwięcej atrakcji, które oferuje Słowenia. Wbrew pozorom trochę tego jest i ciężko wszystko w tak krótkim czasie ogarnąć. Dla mnie osobiście, była to już druga wizyta w Słowenii, dlatego pozwolę sobie zmieszać tutaj zdjęcia z obu tych pobytów, gdyż będąc tam 3 lata temu, miałem jeszcze okazję być na słoweńskim wybrzeżu, gdzie teraz nie było na to czasu. Nie mniej jednak, wydaje mi się, że Słowenia to kierunek, na który śmiało można przeznaczyć przynajmniej tydzień. 

SŁOWENIA – CO ZWIEDZAĆ?

Słoweńcy są swojego rodzaju mistrzami w kreowaniu ze swoich oczywiście niewątpliwych walorów, prężnie działających i przyciągających tysiące turystów, atrakcji turystycznych. Nie zmienia to jednak faktu, że nie są tutaj nastawieni by z turysty wyciągnąć ostatni grosz. Co to, to nie. Poruszając się po Słowenii samochodem, byliśmy w szoku, że zdecydowana większość parkingów jest bezpłatna jeśli nasz postój zajmuje do max 2 godzin. Jedynie co trzeba zrobić, to zaznaczyć, o której godzinie przyjechaliśmy. W niektórych miejscach wystarczy kartka, na której sami podamy godzinę, w innym miejscu jak np. na Parkingu Tivoli w Lublanie, pobiera się bilecik i jak zmieścimy się w 2h, wyjedziemy na niego bez opłaty. Przy niektórych atrakcjach, jak np. przy Wąwozie Vintgar, musimy zapłacić za parking od razu za cały dzień, ale też nie są to jakieś straszne koszta – 5 EUR. Tak czy siak, na te kilka dni, za parking płaciliśmy tylko 2-3 razy. Teraz wyobraźcie sobie, ile u nas, ale też i w innych krajach w Europie wydalibyście na samo parkowanie, odwiedzając około 10 atrakcji. 🙂

Przejdźmy już może jednak do tych atrakcji. 😛 Wspomnę jeszcze jedynie, że Słowenia jest stosunkowo kompaktowym krajem, i większość atrakcji jest stosunkowo blisko siebie, co sprzyja wiedzaniu. 🙂

Bled.

Nie może być inaczej, musimy zacząć od miejsca, które obok jaskini Postojnej jest wizytówką kraju. Jest jednym z najchętniej i najliczniej odwiedzanych miejsc w Słowenii.

Myślisz Słowenia, widzisz oczyma wyobraźni Bled, pomyślisz raz jeszcze Słowenia, widzisz Postojną. 🙂 Tak to w większości przypadków wygląda. 🙂 Z kim bym nie rozmawiał, to zawsze są to dwa pierwsze miejsca, które wszystkim przychodzą  do głowy w kontekście tego kraju. 

Bled jest miejscem, które uwielbiają nie tylko turyści, ale też sami Słoweńcy. 🙂 Ciężko doszukać się pocztówek, które nie będą miały miniaturki Zamku Bled, lub kościółka na wyspie, na jeziorze Bled. 😛 To już o czymś świadczy. Poniższe zdjęcie skojarzy chyba każdy, kto choć przez sekundę myślał nad podróżą do Słowenii lub wpisał takie hasło w Google’a. 😛

Słowenia - Bled

Miejsce bez wątpienia jest magiczne i urzekające. Miałem okazję być tam drugi raz i jak dla mnie, Bled nic nie traci na kolejnych odwiedzinach. Jest dalej tak samo zachwycający, niezależnie od pogody jaką trafimy.

Zaczniemy od Zamku Bled, który czynny jest w następujących godzinach:

Poniżej przedstawiam również cennik na rok 2019. Oczywiście zawsze aktualne ceny można znaleźć na www.blejski-grad.si.

Zwiedzanie Bledu warto rozpocząć już w godzinach porannych, ze względu na liczne pielgrzymki turystów w to miejsce. Im wcześniej, tym lepiej. 🙂 My zwiedzanie zaczęliśmy właśnie od zamku, który będąc na około 130  metrowej skale, góruje nad miastem.

Słowenia - Bled

Słowenia - Bled

Przy samym zamku jest parking, więc można podjechać do niego w zasadzie pod samą bramę. Do dwóch godzin, parkujemy bezpłatnie. Będąc z samego rana, w październiku udało nam się uniknąć strasznych tłumów. Były może ze dwa autokary z wycieczkami i kilka samochodów osobowych co zapewniało komfort w czasie zwiedzania. 🙂

Zamek w Bledzie to najstarszy tego typu obiekt w Słowenii. Pierwsze wzmianki na jego temat pojawiają się w już 1011 roku. Obecnie zamek pełni funkcję muzealną. Przedstawione są chociażby zbiory archeologiczne, które przedstawiają możliwie najstarsze dzieje ziem Bledu. Do zwiedzania jest także piwnica i zamkowa drukarnia. Ogólnie to co najbardziej zachwyca, to przede wszystkim widoki, które mamy okazję podziwiać z zamkowych tarasów. 

Zapewne pierwszym co rzuci Wam się w oczy, gdy wyjrzycie zza murów, będzie to wysepka na jeziorze Bled, na której stoi XVI-wieczny Kościół Wniebowzięcia (fot. powyżej). Kościółek stoi obecnie w miejscu, gdzie niegdyś była świątynia pogańskiej bogini miłości Zivy. 🙂 Do wyspy jest możliwość dopłynięcia łodziami spacerowymi, gdzie po dopłynięciu jest około 30 minut na zwiedzanie wyspy. My z tego nie skorzystaliśmy, gdyż jedyna łódź, którą widzieliśmy, była właśnie w drodze na wyspę. Jest też możliwość samodzielnego wynajęcia łódki i dopłynięcie samemu, ale też nie było za bardzo widać czynnych punktów z taką ofertą. 

Z terenu zamku, można nad jezioro zejść pieszo i zrobić sobie spacer wzdłuż brzegu. Zejście wygląda mniej więcej tak, jak na poniższej fotce.

Ci, którzy przyjechali samochodem, i nie chcą dopłacać za parking ze względu na dłuższy postój, mogą zjechać autem do centrum Bledu w okolice informacji turystycznej, gdzie jest coś na wzór małego dworca autobusowego, gdzie znajduje się też parking na kilkanaście aut. Z tego miejsca dosłownie w chwilę dostaniecie się nad samo jezioro. Parking też jest bezpłatny do 2h postoju. Wystarczy wrzucić na kokpit karteczkę z godziną przyjazdu.

Samo miasteczko, w którym mieszka nieco ponad 5 tysięcy mieszkańców, po sezonie wydaje się być bardzo spokojne i nie tłoczne. Turystów mało, widać, że niektóre knajpki powoli się zwijają czekając na kolejny już sezon. Nie mniej jednak widać po infrastrukturze Bledu, że są znakomicie przygotowani na tłumy turystów w sezonie. Sporo sklepów, punktów gastronomicznych i dość spora informacja turystyczna w samym centrum.

Wąwóz Vintgar.

Z Bledu udaliśmy się do wąwozu Vintgar, który oddalony jest ledwie 4 kilometry od Bledu, więc grzechem byłoby nie połączyć tych dwóch atrakcji. Jak dostać się do wąwozu? Jest na to kilka sposobów:

  • Niektórzy z Bledu udają się na pieszą wędrówkę. Trzeba się wtedy liczyć z około godzinnym marszem.
  • Można dojechać samochodem. Przy wąwozie są 2 parkingi. Oba kosztują po 5 EUR za dzień. Na pierwszą próbę zróbcie podejście pod ten najniższy parking, który ulokowany jest przed samym wejściem do wąwozu. ogólnie warto ustawić sobie nawigację, gdyż pierwszy parking, który ujrzymy, będzie jeszcze kawał drogi od samego wąwozu. Jest dedykowany tym, którzy chcą jeszcze odbyć trekking nim wejdą do wąwozu i stamtąd pewnie mają do przejścia gdzieś ok 1,5-2 km. Drugi parking, który będzie na trasie, jest już blisko wąwozu więc można stanąć tam, lub jak wcześniej wspomniałem, spróbować zjechać na sam dół pod samo wejście.
  • Shuttle Bus – w sezonie, z centrum Bledu, przy Informacji turystycznej, są shuttle busy, które dowożą pod wąwóz za 1 EUR (jedna strona)
  • Widzieliśmy też prywatne busy, które mieszczą na oko 9-12 os i wiozą pod wąwóz za 3 EUR/os.

Poniżej wrzucam godziny, w których funkcjonuje wąwóz, oraz jakie obowiązują ceny wstępu. Aktualne zawsze możecie sprawdzić na oficjalnej stronie obiektu –>www.vintgar.si

Trasa po wąwozie ma długość 1 600 metrów w jedną stronę. Trasę musimy przejść ponownie aby wrócić do punktu wyjścia, więc sumarycznie mamy do przejścia 3,2 km. Jaki czas należy wygospodarować na przejście wąwozu? Przejście w jedną stronę zajęło nam mniej więcej 35 minut, oczywiście z przerwami na cykanie fotek. 😉

Słowenia - wąwóz vintgar

Na spokojnie, warto wygospodarować sobie na tą atrakcję około 1,5 godzinki, w szczególności jeśli na końcu trasy mamy chęć na kawkę i ciacho. Warto pamiętać, by nie wyrzucać, ani nie niszczyć biletów wstępu, które otrzymamy, bo jeśli faktycznie po przejściu wąwozu zechcemy sobie przycupnąć w kawiarence na kawę z widokiem na wodospad Sum, to musimy przejść przez kołowrotek, i aby ponownie wrócić na trasę, musimy znowu zeskanować nasz bilet. Od razu nadmienię, że trasa nie jest za bardzo przystosowana dla wózków i raczej poruszanie się na nich lub z nimi będzie problematyczne.

Słowenia - wąwóz Vintgar

Spacer wąwozem Vintgar to czysta przyjemność. 😀 Kładki poprowadzone są tak, że raz idziemy jedną stroną wąwozu, by zaraz przejść nad rzeką Radovną, która go przecina, na drugą stronę. Woda rzeki jest krystalicznie czysta! Warto wytężyć wzrok by ujrzeć w niej, pływające tam okazałe pstrągi tęczowe i potokowe. 😉

Jedną z atrakcji wąwozu, jest malowniczy most kolejowy, który znajduje się około 30 metrów nad trasa zwiedzania, tuż przy hydroelektrowni, która jest zgrabnie zamaskowana. 

Jezioro Bohinj.

Z wąwozu Vintgar udaliśmy się w około 30-kilometrową trasę nad jezioro Bohinj, które widokowo nas nie zawiodło. Jak chyba nic w Słowenii. 😛 Na jesieni dni są już krótsze, a w planach tego dnia mieliśmy jeszcze miasteczko Skofja Loka, więc nie mieliśmy tyle czasu by więcej pospacerować wzdłuż linii brzegowej, a już tym bardziej na jakieś pływanie po jeziorze, lub trekkingi po okolicznych szlakach. Nie mniej jednak i tak warto zajechać tam chociaż na chwilę! 😀

Słowenia - Bohinj

Słowenia - Bohinj

Zdjęcia chyba mówią same za siebie. 😉

Słowenia - Bohinj

Słowenia - Bohinj

Na poniższej fotce kościół św. Jana oraz stary most, który stanowi dobry punkt widokowy na jezioro Bohinj.

Tak jak w przypadku rzeki Radovna w wąwozie Vintgar, tak i tutaj warto wytężyć wzrok by zaobserwować pstrągi lub okonie w jeziorze Bohinj. 😉

Urzekające miejsce, czyż nie? 🙂

Słowenia - Bohinj

Skofja Loka.

Jak już wyżej napisałem, do Skofji Loki udaliśmy się zaraz po jeziorze Bohinj. Z tamtego miejsca są w zasadzie jedynie dwie trasy, którymi można się dostać do owego miasteczka. Jedna wiedzie z powrotem przez Bled i później przez Kranj (rekomendowana przez wujka Google), druga zaś wiedzie przez góry, wąskimi, krętymi drogami, wywożąc nas momentami bardzo wysoko. Rzecz jasna wybraliśmy tą drugą. 😛 Po co wracać tą samą trasą. 😛 Droga może i była wymagająca, ale za to widoki były przednie. Niestety było na tyle wąsko, że nie bardzo było gdzie się zatrzymać by porobić jakieś ciekawe zdjęcia. Poniższe było cyknięte już nieco niżej.

Słowenia

Zielono mi. 😛

Słowenia

Co nas ciągnęło do Skofja Loka? W zasadzie to głównie chyba to miejsce, z tym widokiem. 😛

Słowenia - Skofja Loka

Ogólnie samo miasteczko, uważane jest za najlepiej zachowane średniowieczne miasto w Słowenii, nad którym góruje Zamek Loka (ogólnie jak widać, Słowenia zamkami stoi 😛 ).

Pierwsze wzmianki o mieście są z 973 roku. W wiekach średnich, miasto nie raz przeżywało gorsze chwile, które spowodowane były czy to pożarami, czy pojawiającymi się plagami. Największy wpływ na obecny wygląd starego miasta w Skofja Loka, miało trzęsienie ziemi z 1511 roku, które zniszczyło praktycznie całe miasto. Po jego odbudowaniu, stare miasto po dziś dzień funkcjonuje w zasadzie w niezmienionym stylu .

Słowenia - Skofja Loka

Słowenia - Skofja Loka

Jaskinia Postojna.

Drugi dzień w Słowenii rozpoczęliśmy od wizyt w Postojnej.  Miasteczko samo w sobie nie należy do zbytnio atrakcyjnych, ale mimo to, należy do najbardziej znanych miejscowości turystycznych w kraju. Co skłania dziesiątki tysięcy turystów z całego świata do wizyty w tamtym rejonie? Przede wszystkim przyjeżdżają tam dla Jaskini Postojnej (Postojnska jama), jaskini, która cieszy oczy turystów swym pięknem już od ponad 150 lat! Jaskinia znajduje się około 1,5 km od centrum miasta. 

Do pierwszego nowożytnego odkrycia jaskini doszło w 1818 roku. Badania archeologiczne dowodzą, że jaskinia była zamieszkiwana 40 tysięcy lat temu. Z uwagi na wielkie zainteresowanie jaskinią i liczne odwiedziny, już w roku 1872 oddano do użytku trasę kolejki podziemnej, która prześmiewczo, do dzisiaj nazywana jest jedynym metrem w Słowenii. 😛

Słowenia - Postojna Jasknia

Łączna długość korytarzy jaskini to około 21 km. Trasa udostępniona do zwiedzania to odcinek o długości około 5 km.  W jaskini jest stała temperatura, która wynosi 10°C. Dodając do tego bardzo dużą wilgotność, warto by zmarźluchy wzięły ze sobą coś cieplejszego do ubrania. 😛 Pierwsze 2 km trasy, czyli tzw. Stary Korytarz, pokonujemy kolejką. Następnie, przez około kilometr idziemy pieszo, zwiedzając środkowy poziom jaskini, którego powstanie datuje się na około 1,5 mln lat temu. Idąc pieszo mamy możliwość podziwiania wielu pięknych, różniących się od siebie komór. Każda ma swoją nazwę. 🙂 Na końcu pieszej trasy czeka na nas coś w rodzaju akwarium, w którym prezentowany jest Odmieniec Jaskiniowy – ogoniasty płaz, który jest maskotką jaskini, o czym przekonacie się idąc kawałek dalej do sklepu z pamiątkami i toalet, które ustawione są tuż obok przystanku kolejki, którą jedziemy do wyjścia pozostałą część trasy. Na końcowej stacji, po wyjściu z wagoników można rzucić okiem na rzekę Pivka, która to właśnie odpowiedzialna jest za to, jak wygląda Jaskinia Postojna. 

Słowenia - Słowenia

Słowenia - Słowenia

Z uwagi na fakt, iż Postojna  jest uznawana za największą atrakcję Słowenii, to bilety wstępu nie należą do najtańszych, ale nie ma się co dziwić. Patrząc na to, jak zostało to wszystko zagospodarowane, na to jak to wszystko wygląda, to Postojna zdecydowanie jest warta swojej ceny. Poniżej wrzucam screen cen biletów. Do wyboru jest kilka pakietów, więc to od Waszego wyboru będzie uzależniona cena. Zachęcam przy okazji do odwiedzin Zamku Predjama (o nim niżej), który można podciągnąć pod bilet z jaskinią. Aktualne ceny rzecz jasna można monitorować na oficjalnej stronie jaskini, która jest również w języku polskim, co warto odnotować 🙂 Link do cennika –> https://www.postojnska-jama.eu.

Sprawdzając ceny biletów, zwróćcie uwagę czy planujecie swój pobyt w sezonie, czy poza sezonem. Ceny będą się od siebie delikatnie różniły. My, do końca nie wiedząc, którego dnia się tam wybierzemy, nie decydowaliśmy się na wcześniejszy zakup biletów. Na początku października kolejek nie było. 🙂 Dodatkowo za 3 EUR można wynająć audioguide’a w języku polskim. Turyści do jaskini wpuszczani są co około 15 minut. 

Zamek Predjama.

9 km od Postojnej znajduje się zamek Predjama, który mnie osobiście wręcz zachwycił i zauroczył. 🙂 Dlatego też wydaje mi się, że powinno się obowiązkowo połączyć obje te atrakcje. Kupując bilet razem z Postojną, audioguide’a na czas zwiedzania zamku mamy w cenie, bez konieczności dopłat.

Słowenia - Predjama

Słowenia - Predjama

Pierwsza warownia powstała tam już w 1202 roku, która wykorzystywała naturalne komory jaskini. Na przestrzeni lat zamek mocno się rozrastał wychodząc poniekąd poza jaskinię. Stąd też wzięła się jego nazwa – Predjama. Obecna forma, którą mamy okazję podziwiać, powstała w XVI wieku. 

Z takich ciekawostek związanych z zamkiem Predjama, warto przytoczyć między innymi:

  • Ze względu na swoje położenie, zamek był niezdobyty przez niemal 700 lat! 
  • Zamek Predjama wpisano do Księgi rekordów Guinnessa jako największy zamek powstały w jaskini.
  • Predjamski Grad gościł w swoich murach ekipę  kanału Discovery Channel, który stwierdził, że jest on zamieszkany przez kilka duchów. 😛

Jeszcze kilka zdjęć ze środka, gdzie doskonale widać wykorzystanie naturalnych skał przy budowie zamku. 

Lublana.

Po odwiedzeniu Postojnej i Predjamy przyszedł czas by pokręcić się trochę po Lublanie za dnia. 😛 Stolica Słowenii nie słynie może z jakiś znamienitych atrakcji i zabytków, ale nie mniej jednak warto się tam troszkę pokręcić. Stara, zabytkowa część Lublany jest bardzo kompaktowa. Wszystko jest stosunkowo blisko siebie i zwiedzanie najlepiej odbyć pieszo. Jeśli nie jesteście zafiksowani na odwiedzenie każdego muzeum, każdej galerii czy obiektu sakralnego, to myślę że na spokojnie w 1,5 godzinki, spokojnym spacerem, oblecicie to, co jest najistotniejsze. Rzecz jasna z przerwą na jakieś piwko, ewentualnie kawę. 🙂

Poniżej rzut oka na Mestni Trg oraz ratusz miejski.

Ważnym miejscem jest również Katedra św. Mikołaja w Lublanie.

Centralnym miejscem Lublany jest Plac Prešerna, nazwany na cześć największego słoweńskiego poety France Prešerna.

Przy Placu Prešerna jest słynny Potrójny Most (Tromostvoje), który jest furtką do starówki Lublany. W rzeczywistości to jeden most, który rozgałęzia się na 3. 

Poza Potrójnym Mostem, dużą popularnością cieszy się Smoczy Most (Zmajski most) oraz Mesarski Most, który jest ulubionym miejscem wśród zakochanych, którzy na dowód swoich uczuć, przypinają tam kłódki. 🙂

Najważniejsza część miasta zlokalizowana jest u podnóża wzgórza zamkowego, wzdłuż rzeki Lublanicy, która przecina stolicę Słowenii. Nabrzeże rzeki samo w  sobie jest atrakcją, którą chętnie fotografują turyści. Zachwycają przede wszystkim urokliwe kamieniczki, które wybijają się ponad rzekę. 

Słowenia - ljubljana

Główną atrakcją Lublany jest górujący nad miastem Lublanski Grad, który obecny kształt zawdzięcza przebudowie z XV wieku. Pierwszą twierdzę wzniesiono w tym miejscu w XI wieku. Zamek sam w sobie może nie porywa, ale za to przy dobrej pogodzie i widoczności, gwarantuje piękną panoramę miasta oraz gór. Do zamku można wejść pieszo lub skorzystać z kolejki, która za około 4 EUR wwozi turystów na górę. Ceny można sprawdzić na stronie https://www.ljubljanskigrad.si.

Słowenia - Ljubljana zamek

Panorama miasta widziana z zamku.

Słowenia - Ljubljana widok z zamku

No i wspomniany funikular wwożący zwiedzających.

W kilku miejscach czytałem, że wieczorem w Lublanie wiele się nie dzieje w ciągu tygodnia. Czasami wręcz odnosiłem wrażenie, że w okolicach 22 to miasto wymiera, ale na szczęście jest inaczej. Mimo października, mimo niepogody trochę lokali jest pootwieranych, które wbrew pozorom zapełniają się zarówno mieszkańcami jak i turystami. Zimno, deszczowo, nie ważne. Ogródki piwne działają i są pełne. 🙂 Poniższe zdjęcie może tego nie oddawać, ale robione było zaraz po rzęsistym deszczu, więc ludzie dopiero powoli zaczynali je zapełniać. 🙂

Na deser wrzucam kilka zdjęć Lublany wieczorową porą, zachęcając tym samym aby Lublanę zwiedzić również po zachodzie słońca.

Słowenia - ljubljana

Słowenia - Ljubljana

Na początku wspomniałem, że w Słowenii miałem przyjemność być też kilka lat wcześniej, kiedy to była okazja zobaczyć dwa inne miejsca. Poniżej po krótce przedstawię jeszcze Kranj oraz nadmorski Piran.

Kranj.

Zaczniemy od miasta Kranj, które od stolicy Słowenii oddalone jest zaledwie 30 km. Miasto nie jest duże. Idealnie nadaje się na krótką wycieczkę z Lublany, lub szybkie odwiedziny w trasie. To co najistotniejsze w Kranju, znajduje się na cyplu pomiędzy jarem Kokry, a doliną rzeki Sawy. To właśnie na tym skalistym cyplu, który stanowił naturalne walory obronne, wzniesiono podziwiane dzisiaj stare miasto.

Piran.

Wiele osób słysząc hasło Słowenia, nie kojarzy że kraj ten ma dostęp do morza. 🙂 Nic bardziej mylnego. Faktycznie, linia brzegowa jest bardzo krótka, ale jadnak Słowenia ten dostęp do morza ma. 🙂 Linia brzegowa liczy sobie dokładnie 44,4 km. Nie mniej jednak Słoweńcy są bardzo dumni ze swojego wybrzeża i lubią się nim chwalić. 🙂 Jest tam również kilka interesujących miast, które swoją architekturą czy rozplanowaniem, mocno przypominają nadmorskie miasteczka w Chorwacji. Szczególnie ktoś kto wcześniej był w Chorwacji, wjeżdża do takiego miasteczka i myśli, że jeszcz nie przekroczył granicy, a to jednak już Słowenia. 😀

Mieliśmy okazję odwiedzić miasto Piran. Mam cichą nadzieję, że w przyszłości będzie okazja by odwiedzić inne, uwielbiane przez Słoweńców nadmorskie kurorty jak Izola czy Koper. 🙂

Piran uznawany jest za perełkę słoweńskiego wybrzeża, który w sezonie letnim jest niesamowicie tłoczny. Ponoć ciężko gdzieś palec wetknąć. 😛 Całe szczęście, byłem wtedy na koniec maja. Położony jest na dość długim i skalistym cyplu. Wąskie, kręte uliczki zachęcają wręcz by się w nich zagubić. Miasto rozwijało się już od czasów Cesarstwa Bizantyjskiego, ale bum rozwojowy przeżyło w czasach, gdy tym regionem, wraz z całym płw. Istria, zarządzali Wenecjanie.

Słowenia - Piran

To by było na tyle w temacie Słowenii. Jak widać, szczególnie po zamieszczonych zdjęciach, Słowenia to idealne połączenie przepięknych wręcz krajobrazów z czarującymi zabytkami. 🙂 Słowenia powinna zauroczuć każdego, kto postanowi zatrzymać się tam chociaż na chwilę.

Może Ci się także spodobać...

PARTNERZY